Nagle do sali wszedł zdenerwowany Pablo.
-Angie jak się czujesz?- spytał zmartwiony, zepchnął Germana z krzesła i sam na nie usiadł. Następnie złapał moją dłoń i pocałował jej grzbiet.
-Dość dobrze, ale skąd wiedziałeś że tu jestem?- zapytałam z lekkim uśmiechem na twarzy.
- Wyjaśnie ci kiedy indziej- Kiedy to powiedział postanowiłam już nie wracać do tego tematu. moja dłoń nadal spoczywała w jego delikatnym uścisku, kątek oka zerknęłam na całego czerwonego ze złości szwagra. Zastanawiałam się czy jest zazdrosny, czy po prostu zły o to, że Pablo zepchnął go z krzesła.
W pewnej chwili w sali pojawił się lekarz, który rozkazał mojemu przyjacielowi i szwagrowi opuścić salę.
Kiedy to zrobili mężczyzna w fartuchu zaczął mówić:
- Więc tak, mam wyniki badań i ma pani nerwicę, to na szczęście nie jest nic poważnego do puki się pani bardzo nie zdenerwuje. Kolejne badania nie są potrzebne, może pani opuścić już szpital i proszę na siebie uważać.- uśmiechnął się do mnie serdecznie.
-Dziękuje- powiedziałam i po wyjściu lekarza z sali zaczęłam pakować moje rzeczy, które jak zgaduję przynosił German. Kiedy już gotowa opuściłam salę zastałam kłócącego się Pabla z Germanem.
Kiedy mnie zobaczyli od razu ucichli.
-Możesz już wyjść ze szpitala- zapytał ojciec Vilu.
-Tak- powiedziałam i ruszyłam do wyjścia, a mężczyźni niczym posłuszne pieski podążały za mną.
- Do zobaczenia Angie ja muszę iść, załatwić kilka ważnych spraw- powiedział przyjaciel i czule mnie przytulił. Ja w ramach pożegnania cmoknęłam go w policzek. Kiedy odszedł wspólnie z moim szwagrem ruszyłam do samochodu. Jechaliśmy w ciszy, którą mężczyzna postanowił przerwać
- Ten gość, który wparował do sali to twój chłopak- zapytał. Skąd u niego takie pytania? pomyślałam
- Nie to mój przyjaciel- powiedziałam, podziwiając widoki przez szybę.
Kiedy dotarliśmy pod willę, chciałam wysiąść z auta, ale mężczyzna zatrzymał mnie.
- Pamiętasz jak się ciebie pytałem czy pojedziemy jutro nad jezioro?
-Tak, a co?
- Bo Viola i Estella wpadły na pomysł aby pojechać dzisiaj.
- German... mam czas, ale muszę się przygotować
- Dziewczyny mówiły że nas spakują i przyjdą do samochodu.
-No dobra- chwilę jeszcze czekaliśmy i dwie nastolatki wsiadły do samochodu razem z torbami i pojechaliśmy.
Z różnymi rzeczami znaleźliśmy miejsce na piasku i rozłożyliśmy leżaki. Kiedy to zrobiliśmy poszłam do szatni przebrać się w strój kąpielowy, który spakowała mi któraś z dziewcząt.
Piach był straszliwie gorący dlatego szybko przebiegłam do naszych rzeczy i ustałam na kocu. Tak się złożyło że byłam sama z Estellą, a Viola i German szaleli w wodzie.
- Angie, to studio w którym uczysz... jak tam jest?
- No są mili uczniowie, nauczyciele też, jest dobry poziom co jeszcze powiedzieć... a co zainteresowana zapisami?
-Trochę, ale nie chce się wygłupić na egzaminach. To znaczy nie wiem czy mam talent
- Może kiedy wrócimy do domu pokażesz mi jak śpiewasz a ja to ocenie?
- Dobra, dziękuję ci że mi pomagasz- powiedziała smarując się olejkiem. Chyba piętnaście minut się opalałam i przybiegli cali mokrzy Vilu i German.
- Idziemy na kajaki/- spytał podekscytowany jak małe dziecko nową zabawkę.
- Takk- wykrzyczały razem nastolatki.
- To jak płyniemy ja i Viola, Estella i Angie?
- Nie umiem pływać kajakiem- wtrąciłam się.
- Za to ja umiem- wypaliła Vilu.
- O to zrobimy tak: Violka z Estellą, a ja z Angie- Zgodziłam się i po kilkunastu minutach siedziałam w czerwonym kajaku. Pływaliśmy spokojnie i w umiarkowanym tępię, ale mojemu szwagrowi się to chyba znudziło i zaczął kołysać kajakiem w prawo i w lewo.
-German przestań!- wykrzyczałam
- Oj nie!- uparł i bujał dalej
- Germanie, przestań!- krzyknęłam głośniej jednak to do niego nie docierało. Bujał dalej
-Proszę cię przestań!!- wykrzyczałam dość głośno
W końcu do niego dotarło że trochę się boje.
--------
Hej! Bardzo przepraszam że krótki, ale szczerze mówiąc jestem zmęczona. Wiem że rozdziała wyszedł makabrycznie. Obiecuję wam ze kolejny będzie o wiele dłuższy i sorki ze błędy. Proszę o komentarze :)
niedziela, 3 sierpnia 2014
niedziela, 27 lipca 2014
Rozdział 2
Rano obudziłam się trochę obolała. Ledwo zwlekłam się z łóżka i już uderzyłam się w kostkę o szafkę nocną. - świetny początek dnia, bolące plecy, kark i jeszcze kostka- pomyślałam i ostrożnie podreptałam do łazienki aby nic już sobie nie zrobić. Kiedy się umyłam i lekko umalowałam postanowiłam się ubrać. Zdecydowałam się na sukienkę w kwiaty9`, beżowe koturny i kolczyki piórka.
Kiedy byłam gotowa zeszłam na śniadanie, gdzie przy stole siedziała już Violetta, która rozmawiała o czymś z Estellą. Kiedy zasiadłam do stołu nagle ucichły i zmieniły temat. Po chwili Olga podała posiłek, a reszta do9`mowników zasiadła do stołu. Nie byłam specjalnie głodna dlatego zjadłam kawałek chleba z serem, popiłam to kawą i moje śniadanie było już skończone.
Kiedy wszyscy zjedli pomogłam gosposi posprzątać po posiłku i ruszyłam do pokoju mojej siostrzenicy. Kiedy weszłam leżała na łóżku i rysowała w swoim pamiętniku. Kiedy tylko mnie zobaczyła zamknęła zeszyt i odłożyła go na szafkę.
-Violetta, musimy porozmawiać..- zaczęłam. Wiedziałam że muszę jej powiedzieć kim jestem tak naprawdę, ale strasznie się bałam.
- Dobrze- uśmiechnęła się promiennie
- Bo ja muszę ci coś powiedzieć- w moim głosie słychać było wahanie co zmartwiło moją siostrzenicę.- Ja..ja jestem...twoją..
-moją?- spytała zdziwiona, a zarazem zaskoczona
-ciocią.- Dziewczyna miała bardzo neutralną minę.- Przepraszam cię Violu że nie powiedziałam ci tego od razu, ale balam się...bałam się twojej reakcji. przepraszam..- powiedziałam ze łzami w oczach
-Angie, tata wie?- zapytała
-Nie vilu nie wie, bałam się że mi ciebie wywiezie.. Przpraszam cię słoneczko
-KOcham cię Angie!!!- krzyknęła i rzuciła mi się na szyję. Po chwili obie płakałyśmy.Nagle ktoś wszedł do pokoju.
-Coś się stało- zapytał męski głos, w którym rozpoznałam mojego szwagra. Nie wiedziałam co odpowiedzieć. Prawdę czy kłamstwo? co wybrać? Spojrzałam na Vilu i dałam jej do zrozumienia że ona ma wybrać słuszną decyzję
-My rozmawiałyśmy o.. - zaczęłam
- O bardzo smutnym filmie!- przerwała mi nastolatka.
-Mhhm.. Angie mogę prosić cię do mojego gabinetu?- kiedy to powiedział trochę się przestraszyłam, może dymyślił się prawdy?
-Tak- wypaliłam, a potem tego żałowałam
-Chdźmy- powiedział i przepuścił mnie pierwszą w drzwiach. Kiedy schodziłam ze schodów, potkęłam się o własne nogi i pewnie był zleciała, ale w ostatniej chwili złapał mnie mój szwagier.
-żyjesz???- spytał uśmiechając się delikatnie. Zamiast odpowiadać kiwnęłam lekko głową.
Po niedługiej chwili byłam już z nim w jedy jaskini.
- Angie, Violetta prosiła mnie abym zapisał ją do jakieś szkoły studio on beat, czy jakoś tak. Mogłabyś się tam z nią przejść w poniedziałek?- zapytał siadając za biurkiem.
-Tak - powiedziałam. Skoro Viola wie kim jestem, na peno ucieszy się że uczę w studio.
-Znakomicie, a może chciałaby pani wybrać się jutro ze mną i z Violettą nad jezioro? możesz też zabrać Estellę, z tego co widzę dobrze dogaduję się z moją córką.- przemyślałam cały plan następnego dnia i po krótkim namyśle zgodziłam się.
Kiedy wyszłam z gabinetu Germana zobaczyłam siedzącą w salonie na kanapie Estellę, która pisała coś w jakimś zeszycie.
- O hej Angeles- uśmiechneła się dziewczyna, dobrze znała moją historię i moje pełne imię.
- Ej!- wykrzyczałąm- przestań- zgoniłam ją- co jutro robisz?
- A nic ciekawego, a co?
-German się pytał czy chcemy jutro z nim i z Violą jechać nad jezioro. To jak?
-Chętnie, ale teraz Angie wychodzę, potem pogadamy pa!- nie zdążyłam nic powiedzieć bo nastolatka wybiegła z domu.
Z nudów zaczęłam oglądać telewizor aż Ramallo nie wpadł z hukim do domu.
-Angeles to ty!- krzyknął i podszedł do mnie. Z przerażeniem spojrzałam w stroną gabinety z którego wybiegł German.
-Gdzie Angeles?!- krzyknął zdenerwowany, a mi zrobiło się słabi i ciemno przed oczami. Ostatnie co usłyszałam to jak ktoś krzyknął moje imię.
Obudziłam się, ale nie otwierałam oczu. Czułam że nie jestem w domu Castillo.
- I co doktorze?- usłyszałam głęboki, męski głos.- co z nią.
- Pana żona ma przyśpieszony rytm serca, nie można jej trzymać pod najmiejszą presją, bo wtedy może wylądować tutaj- usłyszałam kolejny głos należący do mężczyzny. Delikatnie uchyliłam powieki. Pierwsze co zobaczyłam to mojego szwagra siedzącego nad moim łóżkiem, po kilku sekundach zorientowałam się że leżę w szpitalu.
- Obudziłaś się!- prawie wykrzyczał mężczyzna. Nagle ktoś wszedł do sali...
------------------
Jeszcze raz wszystkich przepraszam za to że rozdział tak późno, że taki krótki i za dużo dialogów. Mam nadzieję że nie było aż tak tragicznie. Pamietajcie o zostawieniu po sobie śladu czyli komentarza :)
Kiedy byłam gotowa zeszłam na śniadanie, gdzie przy stole siedziała już Violetta, która rozmawiała o czymś z Estellą. Kiedy zasiadłam do stołu nagle ucichły i zmieniły temat. Po chwili Olga podała posiłek, a reszta do9`mowników zasiadła do stołu. Nie byłam specjalnie głodna dlatego zjadłam kawałek chleba z serem, popiłam to kawą i moje śniadanie było już skończone.
Kiedy wszyscy zjedli pomogłam gosposi posprzątać po posiłku i ruszyłam do pokoju mojej siostrzenicy. Kiedy weszłam leżała na łóżku i rysowała w swoim pamiętniku. Kiedy tylko mnie zobaczyła zamknęła zeszyt i odłożyła go na szafkę.
-Violetta, musimy porozmawiać..- zaczęłam. Wiedziałam że muszę jej powiedzieć kim jestem tak naprawdę, ale strasznie się bałam.
- Dobrze- uśmiechnęła się promiennie
- Bo ja muszę ci coś powiedzieć- w moim głosie słychać było wahanie co zmartwiło moją siostrzenicę.- Ja..ja jestem...twoją..
-moją?- spytała zdziwiona, a zarazem zaskoczona
-ciocią.- Dziewczyna miała bardzo neutralną minę.- Przepraszam cię Violu że nie powiedziałam ci tego od razu, ale balam się...bałam się twojej reakcji. przepraszam..- powiedziałam ze łzami w oczach
-Angie, tata wie?- zapytała
-Nie vilu nie wie, bałam się że mi ciebie wywiezie.. Przpraszam cię słoneczko
-KOcham cię Angie!!!- krzyknęła i rzuciła mi się na szyję. Po chwili obie płakałyśmy.Nagle ktoś wszedł do pokoju.
-Coś się stało- zapytał męski głos, w którym rozpoznałam mojego szwagra. Nie wiedziałam co odpowiedzieć. Prawdę czy kłamstwo? co wybrać? Spojrzałam na Vilu i dałam jej do zrozumienia że ona ma wybrać słuszną decyzję
-My rozmawiałyśmy o.. - zaczęłam
- O bardzo smutnym filmie!- przerwała mi nastolatka.
-Mhhm.. Angie mogę prosić cię do mojego gabinetu?- kiedy to powiedział trochę się przestraszyłam, może dymyślił się prawdy?
-Tak- wypaliłam, a potem tego żałowałam
-Chdźmy- powiedział i przepuścił mnie pierwszą w drzwiach. Kiedy schodziłam ze schodów, potkęłam się o własne nogi i pewnie był zleciała, ale w ostatniej chwili złapał mnie mój szwagier.
-żyjesz???- spytał uśmiechając się delikatnie. Zamiast odpowiadać kiwnęłam lekko głową.
Po niedługiej chwili byłam już z nim w jedy jaskini.
- Angie, Violetta prosiła mnie abym zapisał ją do jakieś szkoły studio on beat, czy jakoś tak. Mogłabyś się tam z nią przejść w poniedziałek?- zapytał siadając za biurkiem.
-Tak - powiedziałam. Skoro Viola wie kim jestem, na peno ucieszy się że uczę w studio.
-Znakomicie, a może chciałaby pani wybrać się jutro ze mną i z Violettą nad jezioro? możesz też zabrać Estellę, z tego co widzę dobrze dogaduję się z moją córką.- przemyślałam cały plan następnego dnia i po krótkim namyśle zgodziłam się.
Kiedy wyszłam z gabinetu Germana zobaczyłam siedzącą w salonie na kanapie Estellę, która pisała coś w jakimś zeszycie.
- O hej Angeles- uśmiechneła się dziewczyna, dobrze znała moją historię i moje pełne imię.
- Ej!- wykrzyczałąm- przestań- zgoniłam ją- co jutro robisz?
- A nic ciekawego, a co?
-German się pytał czy chcemy jutro z nim i z Violą jechać nad jezioro. To jak?
-Chętnie, ale teraz Angie wychodzę, potem pogadamy pa!- nie zdążyłam nic powiedzieć bo nastolatka wybiegła z domu.
Z nudów zaczęłam oglądać telewizor aż Ramallo nie wpadł z hukim do domu.
-Angeles to ty!- krzyknął i podszedł do mnie. Z przerażeniem spojrzałam w stroną gabinety z którego wybiegł German.
-Gdzie Angeles?!- krzyknął zdenerwowany, a mi zrobiło się słabi i ciemno przed oczami. Ostatnie co usłyszałam to jak ktoś krzyknął moje imię.
Obudziłam się, ale nie otwierałam oczu. Czułam że nie jestem w domu Castillo.
- I co doktorze?- usłyszałam głęboki, męski głos.- co z nią.
- Pana żona ma przyśpieszony rytm serca, nie można jej trzymać pod najmiejszą presją, bo wtedy może wylądować tutaj- usłyszałam kolejny głos należący do mężczyzny. Delikatnie uchyliłam powieki. Pierwsze co zobaczyłam to mojego szwagra siedzącego nad moim łóżkiem, po kilku sekundach zorientowałam się że leżę w szpitalu.
- Obudziłaś się!- prawie wykrzyczał mężczyzna. Nagle ktoś wszedł do sali...
------------------
Jeszcze raz wszystkich przepraszam za to że rozdział tak późno, że taki krótki i za dużo dialogów. Mam nadzieję że nie było aż tak tragicznie. Pamietajcie o zostawieniu po sobie śladu czyli komentarza :)
Info
Hej, przepraszam was, że nie było
rozdziału i w ogóle. Nie mogłam nic napisać, bo przyjechała do mnie
kuzynka,która zostanie u mnie aż do końca sierpnia, po prostu nie było
czasu.
Przez jakiś czas rozdziały będą pojawiać się raz w tygodniu, najczęściej w niedziele.
Jeszcze raz was przepraszam i mówie że rozdziału możecie spodziewać się dość późno, ale jednak dzisiaj.
niedziela, 20 lipca 2014
Rozdział 1/ Początek historii
Rano zerwałam się z łóżka razem z dźwiękiem budzika. Niechętnie zerwałam się z łóżka i podreptałam do łazienki rozpocząć poranną rutynę. Umyłam się, ubrałam, uczesałam i umalowałam delikatnie.
Potem jeszcze uchyliłam okno, zaścieliłam łóżko i troszeczkę posprzątałam rzeczy zostawione wczoraj na biurku i szafce nocnej. Spakowałam do torebki nuty, płyty i zadania przygotowane dla dzieciaków w studio.
Po chwili już schodziłam ze schodów na śniadanie. Weszłam do jadalni:
-Dzień dobry- powiedziałam entuzjastycznie i zasiadłam obok Violetty. Wzięłam do ręki sznytkę chleba, posmarowałam ją masłem, potem dżemem truskawkowym.
Kiedy zjadłam posiłek, wypiłam moją kawę z mlekiem.
- Yyy... Violu, może chciałabyś iść dzisiaj ze mną do mojej znajomej,?ma córkę w twoim wieku możesz ją poznać- wymyśliłam jakąś wymówkę aby wyjść do studia z siostrzenicą.
- Jeżeli mogę..?- popatrzała proszącą na ojca, który z wahaniem się zgodził. Kiedy razem z nastolatką wyszłyśmy z domu zaczęłyśmy rozmowę:
-Angie, a jeżeli się nie dostanę...? Boje się!- powiedziała z towarzyszącymi jej emocjami
-Violetta... masz przepiękny głos. Ja i inni nauczyciele to doceniamy. Na pewno się dostaniesz- uśmiechnęłam się i próbowałam ją uspokoić. Nim się spostrzegłam doszłyśmy do studia.
- Pójdziesz ze mną sprawdzić czy się dostałam?- spytała na nadzieją
- Tak, ale ja wiem że się dostałaś! Masz prawdziwy talent- zapewniałam ją. Przed nami pojawiła się lista z nazwiskami osób które dostały się do szkoły.
- Możesz ty sprawdzić? Proszę- błagała. Zgodziłam się i przejrzałam listę. Jej nazwisko oczywiście się tam znajdowała. -iii....?
-Dostałaś się- wykrzyczałam i przytuliłam dziewczynę, która odwzajemniła uścisk.
-Angie tak się cieszę- skakała z radości\
-No już, już idź teraz do Antonia i zapytaj w jakiej klasie jesteś, weź plan i biegnij do klasy, mała- złapałam ją za ramiona i ucałowałam w czoło. Kiedy nastolatka odeszła, ruszyłam do pokoju nauczycielskiego.
Ucałowałam Pabla w policzek i odłożyłam torebkę, wyjmując z niej materiały potrzebne na lekcje.
Kiedy zadzwonił dzwonek wzięłam kubek z kawą, dziennik zadania dla uczniów i ruszyłam do klasy.
Trafiłam na klasę mojej siostrzenicy. Kiedy wszyscy już siedzieli posłałam dziewczynie radosny uśmiech.
- Dobra dzieciaki, dzisiaj dobierzecie się w pary mieszane i wykonacie piosenkę.
-A kiedy mamy ją zaśpiewać- wtrąciła Camila
-Może umówimy się na piątek, macie cztery dni zgoda?- tradycyjnie wszyscy się zgodzili. Nati była z Maxim, Vilu z Leonem, Fran z Tomasem, Ludmiła z Federico.
Kiedy skończyłam lekcje z klasą Violetty wróciłam do pokoju nauczycielskiego porozmawiać z przyjacielem.
- I jak kiedy zamierzasz powiedzieć Germanowi prawdę?- zapytał mężczyzna
- Nie do końca, nic nie wie.- powiedziałam cicho
- Oj, Angie, Angie mam do ciebie małą, malutką prośbę...\
-Nie drocz się tylko mów- szturchnęłam go delikatnie w ramie
- No... przyjeżdża do mnie moja siostrzenica na miesiąc, jest w wieku Violetty, ale nie może u mnie zamieszkać, bo.. mam za mało miejsca...
-I prosisz mnie żebym jakoś ją wcisnęłam do domu Germana?- dokończyłam za niego
-No tak jakby, proszę cię...- przytulił mnie i popatrzał na mnie proszącą
-No dobrze, ale co mam mu powiedzieć?
- Może że to twoja siostrzenica i musi chwilowo z tobą zamieszkać?- zaczął podrzucać propozycje.
-Okej, ale ja teraz idę do domu, już nie mam zajęć, pa!- powiedziałam cmoknęłam jego policzek i opuściłam studio. Postanowiłam udać się do parku, kupiłam jedno jabłko w karmelu i usiadłam na białej, drewnianej ławce pod wierzbą.
Moja głowa była przepełniona różnymi myślami, kiedy powiem Vilu prawdę, jaka będzie siostrzenica Pabla. Mam nadzieję że German zgodzi się aby jego siostrzenica zamieszkała w willi na jakiś czas. Może zaprzyjaźniłaby się z Violettą?
-Co pani tu sama robi- usłyszałam głos szwagra za plecami.
- A ja? Siedzę, tak się odprężam - powiedziałam
- Wszystko w porządku wyglądasz na zmartwioną
-W alfabetycznym- co ja palnęłam pomyślałam- wybacz słaby żart
-Bardzo- zgodził się ze mną
-Mam prośbę- zaczęłam
-Słucham
- Bo moja siostra musi wyjechać w interesach na tydzień, ona ma szesnastoletnią córkę i prosiła mnie żebym się nią zaopiekowała.- Jak ja umiem kłamać pomyślałam.
-Pytasz się czy może przez ten czas zamieszkać u mnie?- pokiwałam twierdzącą głową- oczywiście, spokojnie, może się wprowadzić na jakiś czas
-Dziękuję- powiedziałam i cmoknęłam go w policzek. Albo mi się wydawało albo lekko się zarumienił.
-Jedziemy do domu?- zapytał
-Tak odpowiedziałam i ruszyłam z szwagrem w stronę auta.
Usiadłam od strony pasażera, w pewnym momencie mężczyzna przez przypadek położył rękę na moim kolanie, jednak szybko ją zabrał
-Przepraszam- resztę drogi jechaliśmy w ciszy. Podziwiałam widoki za oknem, drzewa, krzaki, zakochanych... -Jesteśmy- z rozmyśleń wyrwał mnie mój szwagier
Wysiadłam z samochodu i weszłam do willi, napisałam wiadomość do Pabla:
Hej, kiedy przyjeżdża twoja siostrzenica?
Może z nami mieszkać.
Nie musiałam długo czekać na odpowiedź od strony mężczyzny,
Świetnie, przyjeżdża dzisiaj o 19
Kiedy odczytałam tekst wiadomości ruszyłam w stronę gabinetu Germana. Delikatnie zapukałam i nie czekając na odpowiedź weszłam do środka.
-Moja siostrzenica przyjeżdża dziś o 19 dobrze?- czemu kłamstwa przychodzą mi tak łatwo? zapytałam w głowie sama siebie.
-Spokojnie...- Uśmiechnął się, wstał od biurka i podszedł do mnie niebezpiecznie blisko. Nie wiem dlaczego to zrobił, ale kosmyk moich włosów zgarnął za moje ucho. Potem zaczął przybliżać swoją twarz do mojej. Zaczęłam się oddalać jednak uniemożliwił mi to łapiąc mnie w tali i przybliżając do siebie. Kiedy już prawie mnie pocałował rozległ się krzyk Olgi
-OBIADDD!!!!- zdenerwowany mężczyzna podszedł do drwi, zamknął je na klucz i z powrotem próbował mnie pocałować. Powtórzył swój czyn z umiejscowieniem ręki na mojej tali. W końcu nasze usta się spotkały. Na początku musnął je delikatnie, ale pocałunek przerodził się w namiętny. Kolejne pół godziny przesiedziałam z Germanem w jego gabinecie i rozmawiałam z nim. Nim się obejrzałam była godzina 20. Rozległ się dzwonek do drzwi.
Poszłam je otworzyć.
W futrynie stała ciemnowłosa, ładna dziewczyna z walizką.
- Ty pewnie jesteś...
-Estella, ciociu- powiedziała mrugając do mnie. Od razu zrozumiałam, że Pablo powiedział jej o tajemnicy przed moim szwagrem
-Kto to?- zapytała Violatta ze zdziwieniem
- Violu to moja siostrzenica-powiedziałam z uśmiechem .
-Jestem Violetta- Dziewczyna podała rękę przybyszowi
-Ja Estella- powiedziała i uśmiechnęła się przyjaźnie.
Reszta dnia upłynęła spokojnie. Estella okazała się świetną dziewczyną. Wieczorem umyłam się, przebrałam w pidżamę i szybko zasnęłam
Potem jeszcze uchyliłam okno, zaścieliłam łóżko i troszeczkę posprzątałam rzeczy zostawione wczoraj na biurku i szafce nocnej. Spakowałam do torebki nuty, płyty i zadania przygotowane dla dzieciaków w studio.
Po chwili już schodziłam ze schodów na śniadanie. Weszłam do jadalni:
-Dzień dobry- powiedziałam entuzjastycznie i zasiadłam obok Violetty. Wzięłam do ręki sznytkę chleba, posmarowałam ją masłem, potem dżemem truskawkowym.
Kiedy zjadłam posiłek, wypiłam moją kawę z mlekiem.
- Yyy... Violu, może chciałabyś iść dzisiaj ze mną do mojej znajomej,?ma córkę w twoim wieku możesz ją poznać- wymyśliłam jakąś wymówkę aby wyjść do studia z siostrzenicą.
- Jeżeli mogę..?- popatrzała proszącą na ojca, który z wahaniem się zgodził. Kiedy razem z nastolatką wyszłyśmy z domu zaczęłyśmy rozmowę:
-Angie, a jeżeli się nie dostanę...? Boje się!- powiedziała z towarzyszącymi jej emocjami
-Violetta... masz przepiękny głos. Ja i inni nauczyciele to doceniamy. Na pewno się dostaniesz- uśmiechnęłam się i próbowałam ją uspokoić. Nim się spostrzegłam doszłyśmy do studia.
- Pójdziesz ze mną sprawdzić czy się dostałam?- spytała na nadzieją
- Tak, ale ja wiem że się dostałaś! Masz prawdziwy talent- zapewniałam ją. Przed nami pojawiła się lista z nazwiskami osób które dostały się do szkoły.
- Możesz ty sprawdzić? Proszę- błagała. Zgodziłam się i przejrzałam listę. Jej nazwisko oczywiście się tam znajdowała. -iii....?
-Dostałaś się- wykrzyczałam i przytuliłam dziewczynę, która odwzajemniła uścisk.
-Angie tak się cieszę- skakała z radości\
-No już, już idź teraz do Antonia i zapytaj w jakiej klasie jesteś, weź plan i biegnij do klasy, mała- złapałam ją za ramiona i ucałowałam w czoło. Kiedy nastolatka odeszła, ruszyłam do pokoju nauczycielskiego.
Ucałowałam Pabla w policzek i odłożyłam torebkę, wyjmując z niej materiały potrzebne na lekcje.
Kiedy zadzwonił dzwonek wzięłam kubek z kawą, dziennik zadania dla uczniów i ruszyłam do klasy.
Trafiłam na klasę mojej siostrzenicy. Kiedy wszyscy już siedzieli posłałam dziewczynie radosny uśmiech.
- Dobra dzieciaki, dzisiaj dobierzecie się w pary mieszane i wykonacie piosenkę.
-A kiedy mamy ją zaśpiewać- wtrąciła Camila
-Może umówimy się na piątek, macie cztery dni zgoda?- tradycyjnie wszyscy się zgodzili. Nati była z Maxim, Vilu z Leonem, Fran z Tomasem, Ludmiła z Federico.
Kiedy skończyłam lekcje z klasą Violetty wróciłam do pokoju nauczycielskiego porozmawiać z przyjacielem.
- I jak kiedy zamierzasz powiedzieć Germanowi prawdę?- zapytał mężczyzna
- Nie do końca, nic nie wie.- powiedziałam cicho
- Oj, Angie, Angie mam do ciebie małą, malutką prośbę...\
-Nie drocz się tylko mów- szturchnęłam go delikatnie w ramie
- No... przyjeżdża do mnie moja siostrzenica na miesiąc, jest w wieku Violetty, ale nie może u mnie zamieszkać, bo.. mam za mało miejsca...
-I prosisz mnie żebym jakoś ją wcisnęłam do domu Germana?- dokończyłam za niego
-No tak jakby, proszę cię...- przytulił mnie i popatrzał na mnie proszącą
-No dobrze, ale co mam mu powiedzieć?
- Może że to twoja siostrzenica i musi chwilowo z tobą zamieszkać?- zaczął podrzucać propozycje.
-Okej, ale ja teraz idę do domu, już nie mam zajęć, pa!- powiedziałam cmoknęłam jego policzek i opuściłam studio. Postanowiłam udać się do parku, kupiłam jedno jabłko w karmelu i usiadłam na białej, drewnianej ławce pod wierzbą.
Moja głowa była przepełniona różnymi myślami, kiedy powiem Vilu prawdę, jaka będzie siostrzenica Pabla. Mam nadzieję że German zgodzi się aby jego siostrzenica zamieszkała w willi na jakiś czas. Może zaprzyjaźniłaby się z Violettą?
-Co pani tu sama robi- usłyszałam głos szwagra za plecami.
- A ja? Siedzę, tak się odprężam - powiedziałam
- Wszystko w porządku wyglądasz na zmartwioną
-W alfabetycznym- co ja palnęłam pomyślałam- wybacz słaby żart
-Bardzo- zgodził się ze mną
-Mam prośbę- zaczęłam
-Słucham
- Bo moja siostra musi wyjechać w interesach na tydzień, ona ma szesnastoletnią córkę i prosiła mnie żebym się nią zaopiekowała.- Jak ja umiem kłamać pomyślałam.
-Pytasz się czy może przez ten czas zamieszkać u mnie?- pokiwałam twierdzącą głową- oczywiście, spokojnie, może się wprowadzić na jakiś czas
-Dziękuję- powiedziałam i cmoknęłam go w policzek. Albo mi się wydawało albo lekko się zarumienił.
-Jedziemy do domu?- zapytał
-Tak odpowiedziałam i ruszyłam z szwagrem w stronę auta.
Usiadłam od strony pasażera, w pewnym momencie mężczyzna przez przypadek położył rękę na moim kolanie, jednak szybko ją zabrał
-Przepraszam- resztę drogi jechaliśmy w ciszy. Podziwiałam widoki za oknem, drzewa, krzaki, zakochanych... -Jesteśmy- z rozmyśleń wyrwał mnie mój szwagier
Wysiadłam z samochodu i weszłam do willi, napisałam wiadomość do Pabla:
Hej, kiedy przyjeżdża twoja siostrzenica?
Może z nami mieszkać.
Nie musiałam długo czekać na odpowiedź od strony mężczyzny,
Świetnie, przyjeżdża dzisiaj o 19
Kiedy odczytałam tekst wiadomości ruszyłam w stronę gabinetu Germana. Delikatnie zapukałam i nie czekając na odpowiedź weszłam do środka.
-Moja siostrzenica przyjeżdża dziś o 19 dobrze?- czemu kłamstwa przychodzą mi tak łatwo? zapytałam w głowie sama siebie.
-Spokojnie...- Uśmiechnął się, wstał od biurka i podszedł do mnie niebezpiecznie blisko. Nie wiem dlaczego to zrobił, ale kosmyk moich włosów zgarnął za moje ucho. Potem zaczął przybliżać swoją twarz do mojej. Zaczęłam się oddalać jednak uniemożliwił mi to łapiąc mnie w tali i przybliżając do siebie. Kiedy już prawie mnie pocałował rozległ się krzyk Olgi
-OBIADDD!!!!- zdenerwowany mężczyzna podszedł do drwi, zamknął je na klucz i z powrotem próbował mnie pocałować. Powtórzył swój czyn z umiejscowieniem ręki na mojej tali. W końcu nasze usta się spotkały. Na początku musnął je delikatnie, ale pocałunek przerodził się w namiętny. Kolejne pół godziny przesiedziałam z Germanem w jego gabinecie i rozmawiałam z nim. Nim się obejrzałam była godzina 20. Rozległ się dzwonek do drzwi.
Poszłam je otworzyć.
- Ty pewnie jesteś...
-Estella, ciociu- powiedziała mrugając do mnie. Od razu zrozumiałam, że Pablo powiedział jej o tajemnicy przed moim szwagrem
-Kto to?- zapytała Violatta ze zdziwieniem
- Violu to moja siostrzenica-powiedziałam z uśmiechem .
-Jestem Violetta- Dziewczyna podała rękę przybyszowi
-Ja Estella- powiedziała i uśmiechnęła się przyjaźnie.
Reszta dnia upłynęła spokojnie. Estella okazała się świetną dziewczyną. Wieczorem umyłam się, przebrałam w pidżamę i szybko zasnęłam
sobota, 19 lipca 2014
Prolog
Drogi pamiętniku...
Nazywam się Angeles Saramego, mam dwadzieścia cztery lata.
Jedenaście lat temu moja rodzina składała się z mojej mamy, mojej siostry, jej męża Germana, jej córeczki Violetty i mojego taty.
Wszystko się skomplikowało.Moja siostra była sławną piosenkarką. Maria, bo tak się nazywała chciała poświęcić czas Violi, jednak mój tata namówił ją na ostatnią trasę koncertową.Wtedy była katastrofa lotnicza w której uczestniczyła Maria. Niestety moja siostra nie przeżyła. Po tych wydarzeniach German oskarżył mojego ojca o śmierć Marii i wyjechał bez słowa z Violettą nie wiadomo gdzie. Kilka tygodni potem zmarł mój tata.
Nie dawno jednak German i Viola wrócili do Buenos Aires. Od razu poszłam do ich nowego domu, chciałam powiedzieć szwagrowi kim jestem, lecz stchórzyłam i podłam się za kandydatkę na guwernantkę Violetty. Oczywiście mnie zatrudnił. Mieszkam tam razem za szwagrem, Violą, Olgą- gosposią, i narzeczoną Germana, Jade wielką żmiją. Najbardziej boli mnie to, że Violetta w ogóle nie wie o moim istnieniu, German też nie wie kim jestem.
Od dłuższego czasu męczą mnie wyrzuty sumienia jak mogłam okłamać moją rodzinę.
Pracuję także jako nauczycielka śpiewu w szkole artystycznej studio on beat, gdzie dyrektorem jest mój najlepszy przyjaciel- Pablito. Wydaje mi się że on czuje do mnie coś więcej, ale ja go traktuję jak brata, którego nie miałam
Ostatnio namówiłam Vilu by zdawała egzaminy do studio. Oczywiście German o tym nie wie, moja siostrzenica zaśpiewała piękną piosenkę "en mi mundo" ma ogromny talent. Nie wiem dla czego, ale German nie chce by jego córka śpiewała.
Planuje niedługo powiedzieć prawdę Violetcie i Germanowi, chociaż bardzo się boję ich reakcji.
------------------
I oto prolog. Wiem, że nie był jakiś fantastyczny, wiem że wiele muszę się jeszcze nauczyć aby moje opowiadanie było dobre. Przepraszam was że jest taki krótki, ale nie miałam pomysłu co tu napisać.
Pierwszy rozdział będzie na pewno długi i postaram się aby był lepszy od prologu. Mam nadzieję że zostawicie ślad w formie komentarza :) Jestem również otwarta na szczerą krytykę :)
Witajcie!
Witam was wszystkich na moim nowym blogu. To jest mój pierwszy blog w życiu.
Jak widzicie jest to blog o Germangie, dokładniej będę tu zamieszczać opowiadania o tej parze z serialu Violetta.
Opowiadanie będzie pisane zazwyczaj oczami Angie, ale nie zawsze.
Jeżeli tematyka kogoś nie interesuje,niech go opuści i niech zostawia złośliwych komentarzy. Jednak jestem otwarta na szczerą krytykę.
Mam nadzieję że chociaż trochę osób będzie czytać mojego bloga i zostawiać komentarze.
Zapraszam na prolog, który dodam jeszcze dzisiaj.
Jak widzicie jest to blog o Germangie, dokładniej będę tu zamieszczać opowiadania o tej parze z serialu Violetta.
Opowiadanie będzie pisane zazwyczaj oczami Angie, ale nie zawsze.
Jeżeli tematyka kogoś nie interesuje,niech go opuści i niech zostawia złośliwych komentarzy. Jednak jestem otwarta na szczerą krytykę.
Mam nadzieję że chociaż trochę osób będzie czytać mojego bloga i zostawiać komentarze.
Zapraszam na prolog, który dodam jeszcze dzisiaj.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
